czwartek, 14 sierpnia 2014

stupid girl.

Lilith Smith
23 lata • prostytutka • studentka medycyny

Kto jest w jej życiu?

______
Ciekawie i dużo dramy. <3
Tak, chętnie wymyślę.
Romans z kobietą by mi się przydał.

5 komentarzy:

  1. [Witamy kolejną panią i zapraszamy z Fleur do siebie, bo też lubimy dużo dramy i akcji! A Lilith wydaje się fajna :)]

    Fleur

    OdpowiedzUsuń
  2. [Ja również witam i jeśli masz chęć (lub ewentualnie pomysł, bo u mnie kiepsko) to zapraszam. Chętnie zaczynam ; D]

    Roxanne Savagaar

    OdpowiedzUsuń
  3. [Witam, witam! Życzę długiej i dobrej zabawy z nami:D]

    Felix.

    OdpowiedzUsuń
  4. [Chloe również wita i zaprasza do siebie, w razie jakiegokolwiek ciekawego pomysłu :3]

    Chloe

    OdpowiedzUsuń
  5. The Midnight rządziło się własnymi prawami, a Hugo z racji, że z nimi współpracował musiał te prawa respektować. Przymykał oko na to, że ochroniarze szarpali się z niektórymi dziewczętami, które najwyraźniej sprowadzono do klubu bez ich zgody i bez słowa opatrywał rany po pobiciach. Właściwie rzadko wdawał się w dysputy z prostytutkami, bo niby czego one mogły od niego chcieć. Pomocy w ucieczce albo jakichś środków odurzających, a do żadnego z tych wymienionych nie mógł przyłożyć ręki. Błędy popełniał tylko na początku, ale później dobitnie „wytłumaczono” mu, że w tej robocie nie można ich popełniać, bo będzie to słono kosztowało i nie było przy tym mowy o pieniądzach. Podbite oko i rozcięta warga w końcu się zagoiły, a Bienvenue więcej nie wtrącał się w sprawy związane z dziewczynami.
    Ten dzień zapowiadał się naprawdę spokojnie. Poranek, choć stosunkowo chłodny przyniósł upragnione orzeźwienie po kilku tygodniach nieustannych upałów. Hugo wyszedł z mieszkania i dwukrotnie upewnił się czy aby na pewno przekręcił klucz, dopiero po tym zjechał windą do podziemnego garażu i wsiadł w stojący na miejscu parkingowym numer 13 samochód. Silnik śnieżnobiałego audi Q7 zamruczał niczym polująca pantera i auto ruszyło. Dojazd na miejsce pracy nie zajął mu zbyt wiele czasu, zdążył jeszcze przed wejściem do budynku zakupić sobie dwa croissanty i sok pomarańczowy. W końcu usiadł za biurkiem w swoim niewielkim gabinecie i beznamiętnie wpatrywał się w ponury obraz za oknem. Miasto otaczały siwe chmury zwiastujące rychłe opady deszczu.
    Hugo odwrócił się na obrotowym krześle w stronę drzwi akurat, gdy ktoś złapał z impetem za klamkę i wpadł do środka jak burza.

    Hugo

    OdpowiedzUsuń