Jacqueline Modest Lemaire ♥ Jackie ♥ 20 lat ♥ tancerka
Precious cat, where you at?
Kiss me on my faithless lips, tie me
down, go blitz, baby
Precious cat, where you at?
Have I what it takes for this, take a shot
Don't miss, baby
Kiss me on my faithless lips, tie me
down, go blitz, baby
Precious cat, where you at?
Have I what it takes for this, take a shot
Don't miss, baby
Kiedyś tańczyła. Nie, to co teraz robi, to nie taniec. To zwykły negliż, wyglądający jak ekshibicjonizm. Kiedyś tańczyła naprawdę. Wśród świateł i półcieni, ale bez rury. Bez pieniędzy wciskanych za skórzane biustonosze z zamkiem między piersiami. Bez papierosowej mgły. Kiedyś to była pasja, teraz tylko walka o przetrwanie. Jak kot przed nachalnością, ucieka przed zbędnymi pytaniami, przed szarą codziennością mieszącą się w czterech ścianach taniej kawalerki. Nie patrzy w lustro, bojąc się zobaczyć kogoś, kim się stała. Dnie stara się zapełnić monotonią, która zagłusza myśli. Noce zapełniają się same.
Unika bliskości, uśmiecha się w tylko w ten sposób, który pozwala zapełnić kieszeń. Tylko wtedy, gdy stoi przy rurze i się właśnie tego od niej oczekuje. Że będzie się tak uśmiechać, że będzie wyglądać na zadowoloną. Jakby zaraz miała pokiwać palcem w zapraszającym geście, znikając za kotarką. Ona jednak tego nie robi. Jeszcze przez chwilę udaje, że życie właśnie tak powinno wyglądać. Nie czuje wewnętrznego wstydu, który ujawnia się dopiero w momencie wychodzenia z klubu. Wtedy ma wrażenie, że wszyscy wiedzą. Nie kim jest teraz, lecz kim była kiedyś. Przecież nie tak dawno temu była zupełnie inną Jackie.
Unika bliskości, uśmiecha się w tylko w ten sposób, który pozwala zapełnić kieszeń. Tylko wtedy, gdy stoi przy rurze i się właśnie tego od niej oczekuje. Że będzie się tak uśmiechać, że będzie wyglądać na zadowoloną. Jakby zaraz miała pokiwać palcem w zapraszającym geście, znikając za kotarką. Ona jednak tego nie robi. Jeszcze przez chwilę udaje, że życie właśnie tak powinno wyglądać. Nie czuje wewnętrznego wstydu, który ujawnia się dopiero w momencie wychodzenia z klubu. Wtedy ma wrażenie, że wszyscy wiedzą. Nie kim jest teraz, lecz kim była kiedyś. Przecież nie tak dawno temu była zupełnie inną Jackie.
To był ten jeden dzień, kiedy znalazła się w złym miejscu. Czas nie miał znaczenia. Wróciła do domu tak jak zwykle. Zdjęła buty. Jak zwykle. I z wesołą nutą w głosie zawołała, że już jest, czekając na odpowiedź swojego narzeczonego. Zamiast tego usłyszała jedynie słabe stęknięcie. Potem krzyknęła. Bo to nie mogła być prawda, że cały świat właśnie runął. Jednak to nie to okazało się prawdziwym koszmarem. Teraz próbuje tłumaczyć sobie, że wtedy była przecież młoda i taka naiwna. Za szybko zaufała mężczyźnie, który okazał się okłamywać ją cały czas. Wspomnienie jego umierającego ciała ciągle przyprawia ją o dreszcze. Strach, który czuła, gdy znalazła w podwójnym dnie szuflady paczki z białym proszkiem i mnóstwo pieniędzy, nie opuszcza jej wcale.
Oczywiście, przyjechała policja. Kilka dni później do hotelu, w którym przebywała na czas śledztwa, zawitali inni ludzie. Chcieli pieniędzy. Nie wierzyli, że ich nie wzięła, a wszystko trafiło w ręce policji. Grozili bardzo skutecznie, zostawiając, już teraz zabliźnione, okaleczenie na biodrze. Nie miała wątpliwości, że wrócą i zabiją. Jedyne, co jej przyszło do głowy, to ucieczka. Zostawiła wszystko, czując, że dłużej nie da rady, bo strach zbyt mocno owładnął jej umysłem. Nie pojawiła się na przesłuchaniu ani na zajęciach w studio. Nie było tamtej Jackie.
__________________
Witam :) Karta wyszła jak wyszła, krótka. Zapewne nastąpią poprawki. Póki co, miłej zabawy życzę.



[Witam przyjemną Panienkę i życzę miłej zabawy na blogu :)]
OdpowiedzUsuńJames.
[O, cześć. Nie wiem, jak to się stało, że jeszcze nie dotarłam pod kartę Jackie, ale już jestem i co do Twojego pytania, zdecydowanie bardziej wolę pokręcone relacje, choć w wymyślaniu ich jestem beznadziejna :)]
OdpowiedzUsuńChloe
[A dzień dobry! ;3 Smutną historię ma ta Twoja Jackie, nie zazdroszczę...]
OdpowiedzUsuńR. S. Vitour
[Hahahaha, wiesz, spoko, moje panie również miały to do siebie, że miały ciężkie historie, ale potem zakochałam się w pisaniu panami i troszkę mi przeszło :D Chcemy, chcemy. Tylko nie wiem co i jak, same sztampy w głowie, ale mogę pomyśleć o czymś wieczorkiem, jeśli przeżyję imprezę rodzinną. Postaram się też w najbliższym czasie ogarnąć mount-cartier i uszczęśliwić Cię i tam odpisem :D ]
OdpowiedzUsuńR. S. Vitour
[Spoko, myślę, że przejdzie. On nie znosi krzywdy kobiet, generalnie ktokolwiek cokolwiek robi kobiecie, to źle kończy i nie chodzi wcale o to, że musi ją koniecznie lubić - on po prostu nienawidzi zwyrodnialców. Więc myślę, że ok. Co prawda Jackie nie ma co liczyć na jakieś troskliwe czy pełne dobroci pytania, czy wszystko z nią ok, bo on mimo wszystko niedostosowany do takich relacji jest, ale pomóc w potrzebie to pomoże. Zacznę.]
OdpowiedzUsuńR. S. Vitour
[Hej, hej, jesteś tu jeszcze?]
OdpowiedzUsuńR. S. Vitour