wtorek, 12 sierpnia 2014

Gdyby wiatr przysuwał mi pozytywne emocje, to nigdy bym nie myślał, że życie nie jest proste..




Patrzę na ciebie i widzę siebie. Tylko mniej przystojną i mniej inteligentną wersję.

James Xavier Montez

 || Urodzony w Londynie 23 listopada 1985r. || Miliarder ||
|| Paryż || Właściciel The Midnight || SSC Aero ||
|| 2 letnia tajemnica o imieniu Ian || 

Nigdy nie miał łatwo. Z pewnością można powiedzieć, że jest pewny siebie i silny. Nie da sobie wejść na głowę, wie czego od życia oczekuje i zazwyczaj podąża własnymi ścieżkami. Zawsze dostaje to czego chce. Z natury jest wyjątkowo gadatliwy, a i posiada ten rzadki dar, że jest w stanie zainteresować tym, co mówi, sporą grupę osób. Wbrew pozorom niezwykle inteligentny i szalenie ambitny. Bystry, porywczy, ale nie impulsywny. Dla swoich  przyjaciół jest w stanie zrobić wszystko. Nie należy do grona osób, które łatwo się poddają. Nigdy nie rzuca słów na wiatr. Nie łatwo zdobyć jego zaufanie. Ufa jedynie kilku osobom z własnego kręgu. Żyje swoim życiem i sam sobie jest panem. Nienawidzi, gdy ktoś nim rządzi i zmusza do robienia czegoś wbrew jego woli, w efekcie czego dochodzi do kłótni. Jest wyjątkowo tajemniczy i niezwykle intrygujący. Zawsze zdecydowany i nie cofnie się przed niczym. James jest bardzo przebiegły i sprytny. Nie daje sobie w kaszę dmuchać i nie zakrząta sobie głowy takimi sprawami jak zasady, zakazy czy nakazy innych. Ma skłonności do prowokacyjnych wypowiedzi i zachowań. Nienawidzi kłamstwa i zachłanności. Uważany jest za playboya, lecz on nigdy nie spostrzegał siebie w ten sposób. Nigdy nie odmówi sobie lampki wina i zapalenia papierosa. Ma dwa tatuaże: jeden na prawym ramieniu, drugi na lewej łopatce. Stwarza pozory zadufanego w sobie, ale po mimo dużej ilości negatywnych cech jest moralny, współczujący i ma wzgląd na ludzkie życie oraz okazuje skruchę za swoje czyny.

Mówili mi, że mogę zostać kim chcę, więc zostałem wszystkim...

30 komentarzy:

  1. [Witamy Pana Właściciela! <3 Ze względu na okoliczności wątek byłby chyba bardzo wskazany. Fleur pracuje w The Midnight od dwóch miesięcy, więc na pewno już trochę się znają, nie wiem tylko jakie łączą ich relacje. Od wymyślania zdecydowanie bardziej wolę zaczynać. :3]

    Fleur

    OdpowiedzUsuń
  2. [Cudowny ten pan, więc już się wątków doczekać nie mogę :D]

    przyszła Lilith.

    OdpowiedzUsuń
  3. [Nie ma problemu, dostosuje się z długością wątków. Fleur to raczej taki osobnik, który nie szuka przyjaźni, bo jest fatalna w kontaktach z innymi ludźmi, ale w gruncie rzeczy dobra z niej dziewczyna, więc mogą ich łączyć pozytywne stosunki. Ewentualnie na początku pobytu w The Midnight przespali się ze sobą, a teraz co najwyżej spotykają się na jakimś drinku, gdy Fleur ma wolne. James mógłby ją motywować do powrotu na studia etc.
    Ps. Już dawno nie widziałam wizerunku z Ianem :)]

    Fleur

    OdpowiedzUsuń
  4. [Wiesz co? Nie pogniewam się, jeśli zaczniesz, bo mi to zajmie wieki zanim zrobię wszystko, co mam zrobić. Odwdzięczę się jakoś w przyszłości :)]

    Fleur

    OdpowiedzUsuń
  5. [Witam drugiego pana! Założyłam sobie w wątkach, że są przyjaciółmi i mam nadzieję, że Ci to nie przeszkadza?]

    Felix.

    OdpowiedzUsuń
  6. [Wątkujemy, czy raczej nie? Bo niektórym nie wychodzą wątki męsko-męskie, więc? ;D]

    Felix.

    OdpowiedzUsuń
  7. [A dziękuję, starałam się c: Oh, Damon <3]
    Sophie

    OdpowiedzUsuń
  8. [Wolę dłuższe, ale odpisuję tak jak ktoś mi napisze, więc spokojnie ;D proponuję jakieś spotkanie w gabinecie Jamesa z dobrą whiskey, co Ty na to? ;D]

    Felix.

    OdpowiedzUsuń
  9. Fleur po turecku siedziała na łóżku w za dużym t-shircie, czytając pasjonującą książkę o podbojach terytorialnych angielskich królów. Wcześniej dostała telefon z recepcji, więc nawet nie ukrywała zdziwienia, patrząc na stojącego w drzwiach szefa, raczącego ją informacją, z którą była już przecież zaznajomiona. Mimo to, otrząsnęła się i udała zadowolenie, że może teraz odpocząć, choć faktycznie wcale zmęczona nie była. Nudą lekturę odłożyła na bok, przysięgając sobie w duchu, iż już nigdy nie przeczyta z niej ani jednego zdania.
    - Tak, świetnie. Dzięki - mruknęła z uśmiechem - Jesteś pewien, że to już wszystko? Wyglądasz tak, jakbyś chciał mi coś jeszcze powiedzieć - wyprostowawszy nogi, zsunęła się z mebla, by stanąć na równi z mężczyzną. Mimowolnie podparła dłoń na prawym biodrze zupełnie nieskrępowana wyglądem. Co jak co, ale on już swoje widział.

    OdpowiedzUsuń
  10. [Dziękuję bardzo! Zaczniesz bo ja jeszcze muszę Luci zacząć? ;D]

    Felix.

    OdpowiedzUsuń
  11. [Bardzo dziękuję. :D Swoją drogą, czy pan James ma ochotę na wątek z Chloe?]

    Chloe

    OdpowiedzUsuń
  12. Felix rzadko kiedy przychodził do klubu – stanowczo bardziej wolał jakieś spotkanie sam na sam z młodą, seksowną dziewczyną aniżeli wkładanie pieniędzy za pasek skąpej bielizny z facetami, którzy mogliby być jego ojcami. Nie rozumiał jak tak starzy mężczyźni mogą dotykać dziewczęta w wieku swoich córek, jednak tutaj było to na porządku dziennym i nikt nie powinien się temu dziwić, ba nikt nie miał prawa donieść o tym komukolwiek ani chociażby zwrócić uwagi bowiem goście klubu jak i bywalcy domu publicznego mieli zapewnioną poufność i anonimowość.
    Wcale się z nią nie pokłócił. Talerze w kuchni były całe, krzyki niesłyszalne. Mimo to, mimo iż rzekomo czekała na niego z kolacją, on przyjechał tutaj – do swojego przyjaciela – i do miejsca, w którym co jakiś czas otrzymywał garstkę rozkoszy, która starczyć mu miała na kolejne dni. Nie mówił Madeleine, że wyjeżdża na konferencję służbową, czy musi zostać po godzinach - nie był idiotą. Zdawał sobie sprawę, że w takie coś kobieta na pewno nie uwierzy, a nawet jeśli tak to jeszcze zechce zrobić mu CUDOWNY prezent i w seksownej bieliźnie przyjedzie by spłodzić z nim dziecko w służbowym gabinecie – a na to ostatnie Felix wcale nie miał ochoty. Dziecko pokrzyżowałoby mu jedynie plany i przekreśliło wszelkie marzenia w odniesieniu do ucieczki z Chloe, która i tak de facto nie dochodziła do skutku.
    Wszedł do budynku i od razu skierował się do gabinetu, w którym powinien przebywać James – przyjaciel nie tylko od picia, ale także kumpel który wiele razy radził mu by ten zostawił żonę i zaczął naprawdę żyć. Co prawda mężczyzna nie wiedział, że Fe chciałby ukraść jedną z jego prostytutek jednak kilkukrotnie tolerował dziwne zachcianki Fe, zatem prawdopodobnie powinien zgodzić się na kilkudniowy wyjazd tym bardziej, że brunet płacił sowicie za obecność Chloe.
    - Cześć, stary. – powiedział otwierając odpowiednie drzwi po czym wyciągnął dłoń w kierunku bruneta. Tego mu trzeba było – whiskey i zwykłe narzekanie w zaufanym gronie.

    Felix.

    OdpowiedzUsuń
  13. [Tak myślałam że to Ty, i w takim razie opieprz Ci się należy. Jak to tak mogłaś zabrać Xava?! No powinnam się obrazić, ale za bardzo Cię lubię dlatego się nie obrażę. Chcesz wątek? Spoko, mi pasuje. Tylko wymyśl coś, a ja postaram się zacząć xD]
    Sophie

    OdpowiedzUsuń
  14. [Nie daruję ci wątku xD Oho, wpadłam na pomysł. Victoria może zniszczyć "przypadkiem" jego auto, a później no... Później już samo pójdzie xp]

    Victoria. :3

    OdpowiedzUsuń
  15. Victoria weszła do budynku. Szła pewnym krokiem siebie. Czuła na sobie spojrzenia tych wszystkich mężczyzn, którzy tylko czekali, aż zwróci na nich uwagę. Prychnęła w myślach. Swoje kroki od razu skierowała w stronę biura Jamesa. Weszła tam bez pukania - jak zawsze. Zgromiła spojrzeniem jakąś dziewczynę, która stała kilka centymetrów przed biurkiem bruneta. Dziewczyna zająkała się i wyszła w pośpiechu.
    - Naprawdę wzbudzam w ludziach strach? - zapytała przybierając słodki ton głosu i podeszła do mężczyzny. Usiadła na jego biurku kilka centymetrów od niego. Założyła nogę na nogę i przeczesała palcami rozpuszczone włosy. Nachyliła się nad nim - Mam nadzieję, że się do ciebie nie dobierała - wymruczała prosto w jego usta. Wplotła palce w jego gęste czarne włosy i delikatnie za nie pociągnęła.
    Po chwili znalazła się na jego kolanach przylegając do niego całym ciałem. Poczuła przyjemny dreszcz przebiegający przez jej ciało. Mimowolnie zadrżała i uśmiechnęła się do mężczyzny.

    Victoria.

    OdpowiedzUsuń
  16. - Nie przepadam za twoim personelem - wymruczała - zwłaszcza, kiedy paradują przed tobą pół nagie.
    z wprawą zaczęła rozpinać jego koszulę. Po kilku sekundach zdjęła ją z niego i zamruczała prosto do jego ucha. Błądziła dłońmi po jego torsie. Zadrżała, kiedy ścisnął jej pierś. Pogłębiła pocałunek napierając na niego. Krzesło na, którym oboje siedzieli odjechało do tyłu i zderzyło się z szybą za nim. Victoria roześmiała się cicho, ale nie przerwała pocałunku. Jej dłoń powędrowała w stronę jego spodni. Dziewczyna uśmiechnęła się chytrze i powoli otworzyła oczy.
    - Gorąca i gotowa - wydukała przygryzając wargę,

    Victoria.

    OdpowiedzUsuń
  17. Warknęła na niego i odchyliła głowę do tyłu. Z jej ust wydobył się cichy jęk. Plecy wygięła w łuk nie mogąc się powstrzymać. Z każdą nadchodzącą sekundą pragnęła go coraz bardziej. James zaczynał grać nie fair i doskonale zdawał sobie z tego sprawę. Resztkami sił uniosła się na jednym łokciu. Miała ochotę oderwać jego usta od swoich piersi, ale nie potrafiła. Przygryzła wargę, a jej dłoń uparcie dążyła do zapięcia jego spodni. Cudem odpięła jego pasek oraz rozpięła guzik i rozsunęła rozporek.
    - Nie wkurwiaj mnie - syknęła ponownie odchylając głowę do tyłu. Jednym ruchem złapała do za nadgarstki i całą swoją siłą przyciągnęła go do siebie. Złączyła ich usta w namiętnym pocałunku. Objęła go nogami w pasie przyciskając do siebie mocniej.
    Dziewczyna zadrżała kilkakrotnie i puściła jego ręce.

    Victoria.

    OdpowiedzUsuń
  18. [Dziękuję. Masz świetnego gifa :D]

    Jackie

    OdpowiedzUsuń
  19. [Bezczelnie przychodzę, bo chyba wypadałoby skrobnąć coś między Szefem Wszystkich Szefów, a jego oddaną współpracownicą.]

    Lola, karta gdzieś zaginęła w akcji, trzeba szukać, chyba trzy w tył od tej na głównej

    OdpowiedzUsuń
  20. Słysząc dialog, a raczej monolog przyjaciela pokręcił głową z dezaprobatą. To Montez był odpowiedzialny za antykoncepcję dziewcząt znajdujących się w klubie bowiem klienci woleli pieprzyć się bez prezerwatyw. Niektórzy uważali to za niewygodne, inni najzwyczajniej w świecie wymagali od bruneta, by opiekował się dziewczętami również pod względem ginekologicznym. Większość facetów odwiedzających Midnight była przecież żonata zatem dziecko z prostytutką pokomplikowało by mnóstwo ich spraw.
    - Kobiety są przeważnie bezmyślne. – skwitował Felix po czym napił się szkockiej delektując jej smakiem. Uwielbiam drogi alkohol i choć od czasu do czasu miał ochotę na zwyczajną wódkę, przeważnie preferował te górno półkowe trunki.
    - Wiem, że to może nieodpowiedni moment.. – wydusił wreszcie z siebie i choć wolałby by James był w nieco lepszym humorze, wyjazd, który zaplanował brunet, miał się odbyć za trzy dni, ponadto chciał zabrać Chloe na całe 10 dni z klubu zatem dla właściciela mógł być ot nie mały szok. – Ale robię sobie małe wakacje. Wiesz.. z dala od Madeleine i jej marudzenia, z dala od pracy, generalnie całkowity odpoczynek. – wyjaśnił najbardziej obrazowo jak tylko potrafił i wypił resztkę brunatnej zawartości szklanki po czym odłożył ją na stoliczek dzielący ich. – Chciałbym wziąć jedną z Twoich dziewczyn. Oczywiście płacę podwójnie.. – pokiwał głową oczekując reakcji. Co prawda James tolerował seks na dachu, w kantorkach czy tez na jednym z korytarzy jednak zabranie jednej z dziewcząt nie było już tak prostą sprawą. Felix był wart zaufania i niejednokrotnie już to udowodnił przyjacielowi jednak zawsze istniał cień szans, że Montez po prostu się nie zgodzi.

    Felix.

    OdpowiedzUsuń
  21. [Właściciel i pracownica. Musi być wątek. Może ze względu na Astrid Gisele poprosi o wolne? Albo o ograniczenie wizyt Ignace (jej klienta), bo ten jej zaczyna się za bardzo uprzykrzać? I też James może być o to zły, bo zamiast cielesnych uciech, ta wbrew swojej woli z nim rozmawia, co nie było wcześniej uwzględnione?
    I dziękuję za powitanie :)]

    Gisele

    OdpowiedzUsuń
  22. [Posada tatuśka nadal jest zaklepana dla Ciebie, ale Soph to raczej będzie bardzo zła o to że zniknął na jakiś czas. I nie wierzę, ma w okół siebie tyle pięknych kobiet, a jest wierny. To takie nieprawdopodobne xd Mogą być i przyjaciółmi, a co tam :D]
    Sophie

    OdpowiedzUsuń
  23. Może i wyglądało to szczeniacko i nieco dziwnie jednak Felix nie zważał na nic. Chloe była kimś więcej niż zwykłą prostytutką, która go zaspokaja. Była kimś więcej niż tylko dziewczyną do towarzystwa. Lubił z nią brać kąpiel, uprawiać seks, ale i jeść wspólne posiłki, gotować – choć w tym żadne z nich nie było mistrzem – i oglądać durnowate komedie. Gdyby mogli, gdyby ich okoliczności poznania były nieco inne na pewno stanowili by teraz całkiem dobraną parą i żadne z nich nie uczęszczało by więcej do domu publicznego, bo nie mieliby ku temu powodów. W dużej mierze właśnie dlatego Felix stał się stałym klientem. Chciał móc wziąć do siebie brunetkę gdy tylko najdzie go na to ochota, a nie czekać w kolejce jak reszta, pospolitych mężczyzn, którzy trafiali tu jedynie jak pokłócili się ze swoją żoną, czy zostali na dłuższy czas sami i niewiedzieni w jaki sposób trwonić czas.
    Teraz to on zakrztusił się słysząc imię dziewczyny bowiem nigdy nie wspominał przyjacielowi o kogo mu chodzi. Widocznie Montez znał Felixa lepiej niż ten mógłby się tego spodziewać. A może to przez fakt, że brunet ciągle brał tą samą dziewczynę?
    Przez jego myśl kilkukrotnie przeszła myśl, żeby dogadać się z Jamesem na tyle, by Chloe została jego osobistą dziewczyną, jednak zdawał sobie sprawę, że to już byłoby totalnie przegięcie. Bądź co bądź zależało mu na nich przyjaźni postanowił, że jeszcze przez jakiś czas zostawi ten irracjonalny pomysł dla siebie.
    Zdawał sobie sprawę, że dziewczęta czasami są poobijane czy lekko uszkodzone przez jakiś klientów, jednak nigdy nie doświadczył tego tak namacalnie. Automatycznie poderwał się z miejsca lekko przerażony. Przecież to mogła być każda: Chloe, Fleur, czy Sophie. Może i w większości spraw Felix wydawał się być nie wartym zaufania skurwysynem jednak martwił się o dziewczyny, które mogły trafić na jakiegoś świra.
    Nie odpowiedział nawet przyjacielowi, a już znajdował się na korytarzu w kierunku wyznaczonego pokoju. Gdyby ktoś w niewłaściwy sposób tknął jego Chloe skończyłby bez zębów.

    Felix.

    OdpowiedzUsuń
  24. Dziewczyna odchyliła głowę do tyłu i cicho pisnęła z rozkoszy. Zacisnęła dłonie na krawędziach biurka. Starała się nie wydawać z siebie żadnych dźwięków, ale było to cholernie trudne. Uniosła biodra ku górze, a nogi rozchyliła szerzej. Przygryzła wargę. Po kilku minutach w ustach poczuła metaliczny posmak krwi. Oblizała usta i opadła na biurko.
    - Weź... się kurwa... zlituj - wyszeptała drżącym głosem. Starała się mu wyrwać, ale obejmował ją zbyt mocno. Ponownie uniosła biodra ku górze i tym razem nie powstrzymała się przed trzymaniem języka za zębami. Z jej ust wydobyło się podłużne jęknięcie. Nie skomentowała tego w żaden sposób. Cholera; znowu wygrał. Zupełnie mu się poddała.

    Victoria.

    OdpowiedzUsuń
  25. Włoszka pisnęła głośno. Teraz nic, ani nikt nie powstrzyma jej od bycia cicho. Strąciła coś dłonią z biurka, ale w tym momencie niezbyt o to dbała. Gdyby James nie trzymał jej za nogi prawdopodobnie nie utrzymałaby się, ani chwili dłużej na biurku. Chryste, James wyprawiał z nią takie rzeczy, o których te wszystkie dziewczyny mogły tylko pomarzyć. Dziewczyna krzyknęła i momentalnie się wyprostowała. Cudem oderwała Jamesa od siebie. Wpiła się w jego usta, a dłonie mężczyzny położyła na swoich biodrach. Całowała go zachłannie jakby miał sobie zaraz stąd odejść. Zsunęła z niego spodnie, a dłonią dotknęła wypukłości na jego bokserkach. Ścisnęła za jego erekcję. Widząc jak to na niego działa zaczęła delikatnie muskać paznokciami jego męskość.
    - Teraz ci się podoba? - wymruczała pomiędzy pocałunkami. Niemal zerwałam z niego bokserki i popchnęła go na obrotowe krzesło. - No i co mam teraz zrobić, hm? - wysyczała muskając jego nabrzmiałego członka.
    Victoria uśmiechnęła się chytrze i kilka razy pocałowała go w usta.

    Victoria

    OdpowiedzUsuń
  26. [wpadłam teraz na pomysł, że Soph mogłaby wpaść do jego biura, i wkurwić się na to, że została pobita przez stałego klienta. I że James miał coś z tym zrobić, bo mu o tym mówiła, ale on miał to gdzieś xD]
    Sophie

    OdpowiedzUsuń
  27. James jednak nie mógł zaprzeczyć, że większość zysku przynosił mu dobrze prosperujący dom publiczny. Fleur, choć pracowała jako prostytutka dopiero od dwóch miesięcy, dostrzegła tę zależność już na samym początku pobytu w The Midnight i musiała przyznać, że facet miał łeb na karku.
    Kiedy opuścił jej pokój, przez chwilę zastanawiała się czy rzeczywiście ma ochotę na drinka, raczej nie zapraszał nikogo do baru bez powodu, a już tym bardziej Fleur. Chciał ją zwolnić? Raczej wątpliwe, bo od tego miał swoje współpracownice, tak zwane burdel-mamy.
    Fleur westchnąwszy głośno, przebrała się w coś normalnego, co okazało się całkiem przyzwoitą czarną sukienką i zeszła na dół, gdzie ludzi było całkiem sporo, jak na tak wczesną godzinę. Bez problemu odszukała szefa siedzącego na wysokim barowym stołku po prawej stronie. Mogła jeszcze śmiało się wycofać, jednak zamiast stchórzyć i uciec, po prostu usiadła obok, zamawiając drinka.
    - Sądziłam, że jesteś zajęty - powiedziała obojętnym tonem, mimo to obdarzyła mężczyznę zaciekawionym spojrzeniem, nieadekwatnym do swoich wypranych z emocji słów.

    Fleur

    OdpowiedzUsuń
  28. Dziewczyna zadrżała kilkakrotnie, kiedy ponownie zaczął pieścić jej piersi, ale nie przerwała mu tej zabawy. Przejechała dłonią po jego umięśnionym torsie, a po chwili ponownie zacisnęła rękę na jego męskości. Uśmiechnęła się do niego zadziornie i zaczęła poruszać ręką. Jęknęła prosto w usta Jamesa.
    - Żałuję, że nie masz krawata - wymruczała i na nim usiadła. Pochyliła głowę do przodu niemal kładąc ją na ramieniu Jamesa. Delikatnie zaczęła się poruszać.
    Po kilkunastu minutach całkiem poddała się Jamesowi.

    Victoria.

    OdpowiedzUsuń
  29. [ Nie często wychodzą mi wątki męsko-męskie, ale tu mamy naszkicowane pewne powiązanie więc, kto wie - kto wie. Teraz pytanie brzmi, jakie będą okoliczności wątku? ;> ]

    Hugo

    OdpowiedzUsuń
  30. Z każdym kolejnym pchnięciem Victorię ogarniała nieopisana przyjemność. Oddychała coraz ciężej i nie potrafiła się skupić na żadnych szczegółach. Z jej ust wydobywały się ciche jęki, a jej serce waliło jak szalone.
    - Kurwa James! - krzyknęła, kiedy wreszcie ogarnęło ją pożądane spełnienie. Victoria zamknęła oczy i pociągnęła bruneta na siebie. Mężczyzna prawie na niej leżał. Zdjęła nogi z jego ramion i odetchnęła. Dłonie położyła na jego twarzy i złączyła ich usta w pocałunku. Było jej teraz tak cholernie dobrze.

    Victoria.

    OdpowiedzUsuń