wtorek, 12 sierpnia 2014

Always.

Chloe Williams 
Poznajcie Chloe. Chloe jest dwudziestoczteroletnią absolwentką wydziału historii sztuki z angielskim paszportem, żyjącą w dziwnym przeświadczeniu, że podczas jej poczęcia musiała zajść jakaś straszna pomyłka, która niefortunnie zaważyła na całej reszcie wydarzeń. Paradoksalnie rodzice byli tego samego zdania i bez słowa porzucili swoje nowo narodzone dziecko w szpitalu. Chloe jednak w wolnym czasie lubi sobie wyobrażać, że jej matką była elegancka, stateczna kobieta, pijąca punkt piąta popołudniową herbatkę z ładnej porcelanowej filiżanki, a ojcem przystojny prawnik w śnieżnobiałej koszuli z idealnie zawiązanym pod szyją krawatem. Ludzie ci - według jej wyobrażeń - mieli na wskutek błędu personelu medycznego utracić jedyną córkę i żyć w przeświadczeniu, że zmarła ona w trakcie porodu. Oczywiście, potem po wielu latach, Chloe odnajduje ich i wszyscy padają sobie w ramiona. Następuje happy end i napisy końcowe. O tak. Bogata wyobraźnia zawsze przedstawiała różne scenariusze rodzinnego pojednania, bo najzwyczajniej w świecie nie chciała dopuścić do siebie myśli o zostawionej na pastwę losu, zaciążonej szesnastolatce. W rezultacie Chloe wylądowała w rodzinie zastępczej, potem następnej, i jeszcze następnej. Williama - swojego przybranego brata - poznała w wieku sześciu lat. Od tamtej pory trzymali się razem, a pracownicy opieki społecznej widząc naturalną więź między dzieciakami, postanowili ich nie rozdzielać. W sumie do osiemnastego roku życia byli na siebie skazani. Potem i tak razem wyjechali do Francji, tyle że kiedy Chloe z oślim uporem starała się ukończyć studia z jak najlepszymi wynikami, harując jednocześnie jako kelnerka w barze, William wplątał się w narkotykowy biznes. Po kilku miesiącach został najprawdopodobniej najbardziej zadłużonym człowiekiem na świecie, a Chloe zajęła się profesjonalnym spłacaniem jego długów, pracując jako prostytutka. Tylko tak jest w stanie w bardzo krótkim czasie zarobić dostatecznie dużą sumę pieniędzy na wyciągnięcie brata z bagna, w jakie się wpakował i opłacenie rachunków za mieszkanie. Naturalnie nawet nie raczyła mu wspomnieć czym się trudni. W wypadku Chloe tak właśnie wygląda bezinteresowna miłość. Miłość, którą najchętniej obdarzyłaby każdą istotę za odrobinę zrozumienia.
POWIĄZANIA 
____
Po 1. wątki.
Po 2. wątki.
Po 3. wątki
Po 4. Postać Williama do przejęcia, jak ktoś chce. 

21 komentarzy:

  1. [No i jest moja Chloe <3 chodź do mnie na wątek!]

    Felix.

    OdpowiedzUsuń
  2. [Ciekawa Pani! :) Życzę miłej zabawy!]

    James.

    OdpowiedzUsuń
  3. [Jest bardzo dobra, niczego mi nie brakuje! I nie zacznę słońce, bo widzą nade mną 3 odpisy i jedno zaczęcie więc spada to na Ciebie, wybacz :)]

    Felix.

    OdpowiedzUsuń
  4. [Ależ oczywiście, że James chce wątek tylko z jego strony brak pomysłów.]

    OdpowiedzUsuń
  5. [No to możesz sobie wybrać: albo spotykają się w domu dopiero któryś raz, albo są już bardziej do siebie przywiązani i mają mini romans i przykładowo spotkali się enty raz już w domu, ale tym razem Felix zaproponuje jej wyjazd kilkudniowy? Osobiście bardziej podoba mi się druga opcja :D]

    Felix.

    OdpowiedzUsuń
  6. On nigdy nie był świętoszkiem. Być może kiedyś wierzył w wielką miłość, która opanowuje ciało tak mocno, że nie jest się w stanie trzeźwo myśleć. Może i myślał, że takowe uczucie poczuł, jednak w tej chwili powątpiewał we wszystko. Wątpił w to, że można kochać bowiem kobieta, która cały czas była jego żoną, bez względu, że jedynie na papierze, zmieniła się nie do poznania. Albo to Felix przejrzał na oczy i zrozumiał, że nie wszystko musi znosić, że ciągłe narzekania żony i próby zbliżenia, do których praktycznie go zmusza, nie muszą trwać wiecznie. Dopiero przy niej to poczuł. Dopiero, gdy poznał Chloe, a raczej gdy się w niej zadurzył zrozumiał, że jego życie może jeszcze mieć szczęśliwe zakończenie. Że nie musi użerać się z kobietą, której nawet nie lubi tylko dlatego, że rodzice tego oczekują, a społeczeństwo nie przyjmuje dobrze rozwodów. Wiedział, że gdy wyjdzie na jaw, że chodzi do domu publicznego albo, że zadurzył się w prostytutce wszystkie stacje radiowe i telewizyjne podniosą alarm bowiem był wiceszefem jednego z najbardziej znanych tabloidów w Paryżu – The Future – jednak w tej chwili miał to gdzieś. Liczyła się tylko chwila i to co mogą wspólnie przeżyć.
    Nie wiedział kiedy ta cała relacja nabrała takiego tempa, kiedy poczuł coś do brunetki i kiedy zapragnął by to ona stała się jego codziennością. Nie wyjawił jej niczego – nawet tego, że jest żonaty, bowiem bał się, że coś się w ich relacji popsuje, a bądź co bądź zależało mu na niej. Nie przyznawał się do tego. Szczerze mówiąc nie przyznał, że jest w niej zauroczony, nie przyznał, że tęskni za nią i że seks z nią jest czymś o wiele więcej, niż z innymi dziewczynami. Był głupi. Cały czas marzył i w chwilach słabości wyobrażał sobie ich gdzieś na bezludnej wyspie, gdzie nikt nie ma wstępu, a żaden inny mężczyzna nie dotyka jego Chloe. Zgodził się na to. Przystał na relację z prostytutką zdając sobie sprawę, że ta musi zaspokajać jakiegoś obleśnego typa. Może dlatego, a raczej na pewno dogadał się z Jamesem tak by dziewczyna otrzymywała klientów mniej więcej do czterdziestego roku życia. Inaczej sam nie mógłby z nią sypiać, nie wiadomo czemu ale brzydziłby się tego.
    Wcale nie zabrał jej do domu, w którym przeważnie jest. Choć nie, wziął ją do swojego mieszkania, które rzekomo wynajmuje jednak w rzeczywistości stoi całe umeblowane, z dostępem do prądu i Internetu, bowiem Felix rzadko kiedy ma ochotę spędzić noc ze swoją żoną – wtedy przeważnie wymiguje się pracą do późna, a w rzeczywistości albo siedzi w Midnight, albo jest gdzieś z Chloe, albo sam śpi w ich łóżku.
    Cieszył się, że znów tu są. Że będą mogli powygłupiać się w łóżku lub spędzić wieczór i noc oglądając romansidła czy dramaty. Mógł z nią robić cokolwiek i choć starał się trzymać ich relację w ryzach, chyba nie do końca potrafił to zrobić. Z drugiej strony nie umiał skończyć seksu z Fleur i wybić z głowy ponętnych ciał kilku innych dziewczyn.
    Pognał do sypialni by przynieść dwa bilety i zarejestrować reakcję dziewczyny, bowiem miał dla niej dość niekonwencjonalną niespodziankę. Wrócił do salonu za plecami trzymając dwa świstki grubego papieru i choć sam był podekscytowany obawiał się, że dziewczyna zareaguje nieco chłodniej. – Mam dla Ciebie niespodziankę – powiedział w końcu siadając obok niej i przyciągając ją bliżej siebie. – Chciałabym Cię zabrać na Majorkę. Na tydzień. Wiem, że to nie długo, ale wątpię by James pozwolił mi Cię zabrać na dłużej więc wiesz.. – wpadł w minimalny słowotok jednak szybko się opamiętał bacznie obserwując reakcję brunetki. – Więc jak, pojedziesz ze mną?

    Felix.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie chciał jej tego oznajmiać. Nie widział takowej potrzeby. Zresztą jego małżeństwo i tak było jedną, wielką fikcją, która skupiała się jedynie na papierze. Może i powinien swej kochance oznajmić, że jego życie uczuciowe było nieco bogatsze, a on nie jest jedynie gościem domu publicznego, jednak nie miał odwagi. Był tchórzem, nie tylko w kwestii oznajmiania swych uczuć, ale także mówić o rzeczach, z którymi do końca się nie uporał. Wiele razy obiecywał sobie, że to skończy jednak cały czas trwał w relacji mąż – żona z Madeleine i choć ta była mu praktycznie obojętna, on nadal zdawał się być dla blondynki pępkiem świata.
    Nawet w redakcji co niektóre kobiety nie zdawały sobie sprawy, że ich szef jest zajęty. Nie nosił obrączki, nigdy nie pachniał damskimi perfumami, a przez lata nauczyć się maskować wszelkie malinki i inne zadrapania sygnalizujące jego bogate życie erotyczne. Unikał odpowiedzi na nurtujące kilka osób pytania i choć zawsze dyplomatycznie wychodził z opresji, wiedział, że kiedyś to wszystko wyjdzie na jaw, a Internet i telewizja zaleje się falą oszczerstw i obelg skierowanych w jego kierunku. Nie był na to przygotowany. Szczerze mówiąc nie był gotowy na żadną zmianę mimo, iż takowe planował w swej głowie przez każdym zaśnięciem – o ile rzecz jasna sam leżał w łóżku.
    Sam nie wiedział kiedy pomysł o wspólnych wakacjach wpadł mu do głowy jednak od razu przypadł mu do gustu. Będą sami, we dwójkę. Będą mogli chodzić za rękę po mieście i zachowywać się jak normalna para. Będę mogli stworzyć sobie minimalną utopię i na kilka dni zapomnieć o tym całym syfie, który otacza ich z każdej strony. Chciał ją tylko dla siebie i choć wiedział, że to jeden z największych przejawów egoizmu nie miał na to wpływu. Była dla niego zbyt ważna i za bardzo uwielbiał ją dotykać by pozwalać na bezczeszczenie jej cudownego ciała dotykiem jakiegoś innego mężczyzny. Nigdy rzecz jasna nie powiedział jej tego, jednak kilka razy, gdy czuł od niej jeszcze zapach innego ciała, mięśnie twarzy spinały się, a on sam wydymał usta w niemym grymasie. Był zazdrosny, był wściekły. Na nią. Na siebie. Na świat. Nie lubił tego. Po prostu nie przepadał jak ktoś pieprzył jego kobietę. W prawie mówiąc Chloe nie była jego, jednak gdyby tylko zgodziła się by porzucić innych klientów na rzecz jego, nie zastanawiałby się ile go to wyniesie tylko wpakowałby w to tyle pieniędzy ile by miał.
    Ucieszył się słysząc odpowiedź brunetki bo choć takowej się spodziewał, wiedział, że może być niezadowolona. Bez słowa odwzajemnił pocałunek przeciągając go odrobinę dłużej niż dziewczyna mogłaby się tego spodziewać, po czym szelmowsko się uśmiechnął. – Powiedziałbym, że możesz zacząć już, ale myślę, że wspólna kąpiel, jakieś dobre jedzenie i ciekawy film to lepszy scenariusz na dzisiejszy wieczór, co Ty na to? – zapytał lecz nim uzyskał odpowiedź ponownie złączył ich usta w namiętnym pocałunku.

    Felix.

    OdpowiedzUsuń
  8. On sam nie chciał dziecka. Nie teraz, nie z kobietą, której nie darzył nawet sympatią. Choć nie, w sumie przyjaźnić by się mogli. Felix zgodziły się na takową relację z Madeleine, jednak zamiast tego był jej mężem. Ubolewał nad tym faktem jednak nie potrafił tego zmienić. A może nie chciał? Wolał wygodę, spokój i życie bez skandalu.
    Z jednej strony obawiał się, że kiedyś przeholuje i dostanie list od adwokata posądzający go o alimenty. Co prawda ufał Jamesowi i jego dziewczynom jednak nigdy nie mógł mieć pewności bowiem kobiety bywały zmienne. Brunet zarabiał całkiem sporo zatem był idealnym kandydatem na tatusia, który zamiast zajmować się dzieckiem będzie płacił na nie sporą sumę pieniędzy. Z jednej strony rozwiązałoby to wiele problemów bowiem matką jego dziecka równie dobrze mogła być Chloe. Osoba, która z dnia na dzień działa na niego bardziej, kobieta która wprowadzała w jego życie jakąś szaleńczą młodość i spontaniczność. Po niej nigdy niczego się nie spodziewał, zawsze pozwalał się zaskakiwać i dopiero, gdy uświadamiał sobie co dziewczyna zrobiła, stwierdzał, że czegoś takiego potrzebuje.
    Nie wiedział czy ją kocha. Nie wiedział czy takowe uczucia jeszcze potrafi z siebie wykrzesać jednak nie była dla niego zwykłą prostytutką, która go zaspokaja. Była dziewczyną, o którą się martwił, dziewczyną, której chciał gotować – choć nie był w tym mistrzem. Chloe była wyjątkowa, potrafiła być nieśmiała i zaborcza w tym samym momencie. Łączyła w sobie sprzeczne cechy i choć dla innych ludzi mogło to być dziwne, dla niego było wręcz idealne.
    Lubił gdy była o niego zazdrosna. Co prawda nie podobało mu się, gdy udawała, że wszystko jest w porządku, jednak od wszelkich form czułości stroniła ale między innymi to niosła ze sobą ich pokręcona relacja, a raczej związek.
    Już miał jej powiedzieć, że jak tylko przestąpią próg jednego domków na plaży, brunet nie wypuści jej ze swych ramion przez najbliższe dni, jednak pohamował się. I tak był to jedynie żart, może idealny plan, jednak zdawał sobie sprawę, że brunetka zanudziłaby się z nim na śmierć.
    Już praktycznie muskał słodkie usta dziewczyny, gdy ta gwałtownie z niego zeszła i jak z procy pognała do łazienki. Brunet roześmiał się w głos i omijając kilka porozrzucanych przedmiotów, w kilka sekund dogonił swą piękność. Kilka metrów przed wielką, dwuosobową wanną – tylko ta została wymieniona w całym kawalerskim mieszkaniu bowiem brunet nie miał zamiaru gnieździć się z kochanką, na kilkudziesięciu centymetrach skoro we dwoje mogli mieć mnóstwo swobody sprawiając sobie przyjemność – złapał dziewczynę od tyłu, tak, że unosił ją kilkanaście centymetrów nad ziemią. Był od niej szybszy i silniejszy i choć czuł szamotanie nogami nie miał zamiaru wypuścić brunetki ze swych objęć.
    - Panienko Williams, była panienka bardzo niegrzeczna, a za niesubordynacje należy się kara.. – wyszeptał jej prosto do ucha, a zachrypnięty, zmysłowy tembr głosu wypełnił pomieszczenie. W rzeczy samej nie miał zamiaru jej karać, no co najwyżej ochlapać zimną wodą.

    Felix.

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie przewidywał co by zrobił gdyby Chloe z dnia na dzień zniknęła, bez słowa pożegnania ani spierdalaj. Pewnie pierwszym punktem zaczepienia byłby dom publiczny i albo James odpowiedziałby za jej zniknięcie przyjmując na twarz kilka ciosów, albo Felix by zwyczajnie zwariował. To ona dawała mu jeszcze odrobinę normalności, nawet jeśli udawali, że to wszystko ich nie boli. Nawet jeśli wmawiali sobie, że kiedyś wszystko będzie cudowne i nie skażone śladami przeszłości ich obojga. To przy niej łapał wiatr w żagle i oddychał pełną piersią. To dla niej chciał się starać, dla niej chciał być, tak po prostu.
    Może i był przystojny. Może i wiele kobiet pragnęło by ich facet miał właśnie takie ciało, by odwiedzali regularnie siłownie i dbali o higienę osobistą jednak Felix zupełnie nie czuł się atrakcyjny. Co prawda były momenty w jego życiu, że czul się jak bożyszcze bo wiele kobiet adorowało go w małym odstępie czasu, jednak były to raczej wyjątkowe sytuacje aniżeli codzienność. Pomijając rzecz jasna dziennikarki i sekretarki, które najchętniej zaliczyłyby go na biurku służbowym czy w kantorku sprzątaczek – na takie relacje Felix nie mógł obie pozwolić bowiem sam stwierdzał, że takowe zachowanie jest po prostu nieprofesjonalne.
    Uwielbiał, gdy Chloe przyjmowała różnorakie role i choć zdawał sobie sprawę, że dużą rolę w ich intymnym życiu ma jej bogate życie seksualne, starała się tłumić wszelkie myśli, które zakłócały ich spokój. Uwielbiał gdy z kokietki zmieniała się w pewną siebie młodą kobietę, która prócz tego, że wie czego chce to potrafi mu się sprzeciwić.
    Nie przejmował się tym, że czasami zachowywali się niepoważnie, szczerze mówiąc bardzo mu to odpowiadało. Madelaine karciła go za jakiekolwiek dziecinne zachowanie, uważała, że oglądanie bajek czy głupich komedii w tym wieku jest czymś niedorzecznym, a on to po prostu lubił. Czasami dobrze było poczuć się nastolatkiem, który nie jest naznaczony szarą rzeczywistością i pragmatycznym myśleniem. Czasami dobrze było zrobić coś spontanicznego i pełnego szaleństwa.
    Nie uwierzył w ani jedno jej słowa, gdyż znał ją stanowczo za długo. Przez jego głowę przeszły dwa scenariusze, jednak zanim to nastąpiło brunet buchnął śmiechem widząc jak Chloe uroczyście przysięga posłuszeństwo bowiem zachowała się jak mała harcerka – którą być może w przeszłości była.
    Dopiero gdy musnęła jego policzek jego uścisk nieco się poluzował jednak dziewczyna nadal była szczelnie opleciona jego rękoma. – Przystaję na propozycję. – powiedział wreszcie muskając swym ciepłym oddechem skórę na jej szyj. – Ale wystarczy jeden fałszywy ruch by kara była dwa razy bardziej bolesna, proszę o tym pamiętać panienko Williams. – musnął kilka razy szyję brunetki i uśmiechając się po kilkunastu sekundach postawił ją na ziemi i zwolnił uścisk. Zastawiał się jedynie co przyjdzie do głowy dziewczynie bowiem był pewien, że wszystko co wcześniej mówiła nie było prawdą.

    Felix.

    OdpowiedzUsuń
  10. [Yep, trochę cicho, ale nie będę marudzić :) Twoja postać także fajna, taka marzycielka. Chciałabym wątek, ale na ten moment nie mam pomysłów. Może ty na coś wpadłaś?]

    Gisele

    OdpowiedzUsuń
  11. Byliby dobrą parą. Rozumieli się praktycznie bez słów i choć nawzajem starali się chronić licznymi kłamstwami, było to niczym bomba nuklearna, która za jakiś czas wybuchnie i powstaną z tego nieodwracalne konsekwencje. Bał się tego. Bał się, że świat, który sobie wspólnie stworzyli niedługo pęknie jak bańka mydlana i utracą tę cząstkę normalności, o którą oboje tak bardzo zabiegają. Mieli siebie, kawałek szczęścia jednocześnie posiadając stertę kłamstw i problemów, które z dnia na dzień rosły.
    Dziewczyna czasami wręcz go katowała opowieściami o malarzach, o których Felix nie miał pojęcia jednak grzecznie słuchał, czasami nawet zaciekawiał się istotnym faktem, lub totalną bzdurą i wtedy Chloe śmiała się, że z całej opowieści w jego głowie został, fakt który w kontekście twórczości autora, jest zupełnie nieistotny. Felix miał pamięć wybiórczą i choć zawsze pamiętał wszelkie rocznice mniej istotna wiedza wpadała do jego głowy przez jedno ucho i równie szybko wypadała przez drugie.
    Nie pozostawał jej dłużny. Kilka razy, gdy wcześniej spotykali się w tym mieszkaniu brunet padał na łóżku i zamiast przyjemnego zwieńczenia okropnego dnia, opowiadał brunetce jak bardzo go ktoś zdenerwował, albo jacy idioci pracują w tym wydawnictwie. Czasami nie potrafił pojąć ludzkiej głupoty, bowiem przewyższała ona jego możliwości zrozumienia. Jego cierpliwość czasami sięgała zenitu i nie wytrzymując napięcia krzyczał na swoich współpracowników. Chciał być dobrym szefem jednak w niektórych sytuacjach zwyczajnie nie mógł być pobłażliwy bowiem prędzej czy później doprowadziłoby to wydawnictwo do bankructwa.
    Brunet nie znał Willa, nie miał nawet pojęcia, że dziewczyna ma przyrodniego brata i gdyby coś o nim usłyszał na pewno by się wściekł. Nie tylko dlatego, że dziewczyna pomieszkuje z obcym sobie mężczyzną, lecz przede wszystkim przez problemy, które na nią ściągnął. Znając Felixa pewnie nie myślał by o niczym tylko wymierzyłby sprawiedliwość w jeden ze znanych mu sposobów - siłą.
    Rzadko kiedy oglądanie bajek kończyło się na samym patrzeniu w ekran. Do ich wspólnych wieczorów należało dorzucić obrzucanie się jedzeniem, bijatyki na poduszki i doprowadzanie mieszkania Felixa do istnego bajzlu, który wspólnie potem sprzątali – z lepszym, lub gorszym – skutkiem, jednak mieli przy tym niezły ubaw.
    Dziwnym jak na niego było grzeczne posłuchanie dziewczyny i zajęcie wyznaczonego miejsca. Przeważnie droczył się z nią kilka chwil, jednak tym razem ciekawość sięgnęła zenitu i postanowił nie przeciągać całej tej zabawy. Zajął miejsce na skraju wanny i cierpliwie czekał – choć od zawsze miał problemy z czekaniem na cokolwiek.
    Musiał przyznać, że cała sytuacja zaczynała mu się coraz bardziej podobać, a gdy dziewczyna pozbyła go koszuli był już prawie, że zadowolony z kierunku, w którym Chloe dążyła. Nie był do końca pewny czy dobrze rozumie jej intencje bowiem dziewczyna nigdy nie zdradzała planu, który sobie uknuła jednak postanowił po prostu czekać.
    - Jestem do pani dyspozycji, panienko Williams.. – dodał z rozbawieniem czując paznokcie, a następnie zęby w lekko bolącym miejscu. Bardziej rzecz jasna interesowała go druga ręka, która bezwstydnie sunęła po jego ciele, jednak postanowił pozostać biernym, choć przez chwilę.

    Felix.

    OdpowiedzUsuń
  12. Felix nigdy nie potrafił dobrze urządzić mieszkania. Szczerze mówiąc mało co potrafił zrobić w domu biorąc pod uwagę tę estetyczną część bowiem nigdy nie kręciło go kilkugodzinne wybieranie poduszek czy też kwiatków na parapet. Oczywiście grzecznie znosił zakupy, choć nawet te internetowe nie były jego ulubionym zajęciem.
    Doskonale pamiętał usiedli pewnego dnia przed laptopem i Chloe wyszukując kilku szpargałów brakujących do kuchni wpadła na rzekomo cudowny sklep meblowy. W mig opanowała kilkanaście stron i kazała Felixowi siedzieć przy sobie i wybierać razem z nią resztę, potrzebnych rzeczy. Był jej wdzięczny bowiem prowadziła tu bardziej ludzki i przytulny klimat. O wiele bardziej wolał to co zastawali teraz, niż wcześniej, gdy większość mebli była biała, a puste szafki jedynie przygnębiały prostotą.
    W brew pozorom przez ten czas przybyło tu sporo rzeczy – w szafie znajdowało się nawet kilka ubrań dziewczyny choć ta najchętniej paradowała w jego koszulkach, co sam brunet uważał za niezwykle seksowne. Sofa znajdująca się w kuchnio-salonie otrzymała nowe życie poprzez dodanie kolorowych poduszek, a parapety ożyły zielenią, przez poustawianie kwiatków, które Chloe pamiętała by podlewać, bo gdyby zostawiła je na pastwę swego kochana z pewnością zastałaby same suche knykcie. Felix nie miał pamięci do takich rzeczy; gdyby miał psa musiałby zapisywać sobie by go karmić bo natłok spotkań i życie w biegu dawało mu w kość już wiele razy. Dlatego tym bardziej cieszył się na ich kilku dniowy wyjazd i już sam nie mógł się go doczekać.
    W ich mieszkaniu, a raczej w tym, które wynajmują z Madeleine również nie było przytulnie – może dlatego Felix nie czuł potrzeby dekorowania swojej własnej przestrzeni skoro jego żona nie wykazała takowej inicjatywy. Kolejne cechy za, którą brunet uwielbiał Chloe – jej zaradność, kreatywność i porządek, który zawsze chciała wprowadzać po bitwie, w której udział brały wszystkie spożywcze produkty, począwszy od mąki, kończąc na jajkach. On sam był nieznośnym bałaganiarzem i choć sam zmuszał się do prania, zmywanie było dla niego istną udręką, dlatego zainwestował w zmywarkę i choć od zawsze był nieoszczędny, w sprzęcie myjącym mył kilka talerzy nie czekając aż uzbiera się sterta brudnych naczyń.
    Gdy jej dłoń spoczęła na kroczu mężczyzny w jego głowie automatycznie zapaliła się czerwona lampka, mówiąca, że młoda kobieta zaczyna nie tylko go kusić ale także prowokować. Sam nie wiedział kiedy jego oddech przyspieszył, a uwypuklenie w bokserkach stało się jeszcze bardziej widoczne co widocznie spodobało się dziewczynie bo obdarzyła go szerokim uśmiechem.
    Przesadziła.
    Nim się obejrzała brunetka już stała unieruchomiona dotykając plecami zimnej, kafelkowej ściany kilka metrów od wanny i choć po twarzy bruneta pałętał się szelmowski uśmiech widać było, że Chloe posunęła się o jeden krok za daleko. – Gra pani bardzo nie czysto, panienko Williams.. – wyszeptał oddychając nieco ciężej niż zwykle przytrzymując jedną dłonią ręce brunetki, tak by ta nie mogła go odepchnąć ani się wyrwać. Był rozbawiony i podjudzony do działania, a ochotę na dziewczynę miał w chwili, gdy przestąpiła ona próg jego mieszkania, zatem od tamtej pory stąpała po grząskim gruncie. – Nie obejdzie się bez kary.. bardzo mi przykro.. – szepnął jej do ucha zmysłowym, zachrypniętym głosem, a drugą ręką rozpiął do końca bluzkę dziewczyny ukazując jej kształtne piersi częściowo schowane jeszcze pod koronkowym stanikiem. Musnął jej szyję kilka razy idąc w stronę dekoltu by przejść z pocałunkami w okolice drugiego ucha. – Może sobie panienka wybrać jedną z trzech kar, zatem którą pani wybiera? Jeden, dwa, czy trzy?

    [Oczywiście, że lubię także pisz szybciutko jaki masz pomysł ;D]

    Felix.

    OdpowiedzUsuń
  13. Jego zdaniem żaluzje starczyły bo zamiast funkcji reprezentacyjnej on patrzył na tę praktyczną. Dopiero Chloe odnalazła w nim cząstkę, taki mały skrawek jego umysłu, który domagał się piękna i przyjaznego dla oka otoczenia. Dopiero ona go odkryła i pobudziła do działania bowiem wcześniej był on jedynie nieużytecznym fragmentem mózgu.
    Ultimatum, które postawiła mu dziewczyna było rozwiązane zanim ta w ogóle postawiła go przed takowym wyborem. Pokoje domu publicznego nei były przyjazne. Panował tam klimat mniej swojski, bardziej namiętny i ostry, a Felix lubił do czasu do czasu znaleźć się w swojej pościeli z piękną kobietą, która będzie kimś więcej niż tylko panią do towarzystwa, taką którą zostawia się po jednej nocy. Dlatego bez namysłu zgodził się zagospodarowanie wolnych przestrzeni w ich mieszkaniu i choć zrzucił wszystko na Chloe, bowiem ona wpadła na ten genialny pomysł, to nie obyło się bez wspólnych zakupów czy montowania półek.
    Już dawno chciał jej to zaproponować. Zapytać czy nie zechciałaby zamieszkać tutaj jednak wiedział, że to jeden z tych kroków, które coś oznaczają. Które mówią o przynależności i silnej potrzebie dzielenia teraźniejszości z drugą osobą. Ponadto zdawał sobie sprawę, że w domu, u Madelaine, nie pojawiał by się prawie wcale, a nie daj boże, ta chciałaby odwiedzić studentów i zapytać czy aby na pewno Felix reguluje z nimi wszelkie płatności. Nie chciał by kobiety się o sobie dowiedziały, a co dopiero poznały się.
    Nie miał pojęcia o wielu jej wybrykach. Nie miał pojęcia o jej przeszłości i o sporym kawałku jej teraźniejszości jednak mimo wszystko sądził, że i tak się o niej sporo. Wiedział jak zabawnie marszczyła nosek, gdy była zła, albo jak udawała kucharkę paradując na w pół nago, przykryta jedynie fartuchem by się nie pobrudzić jak mała dziewczynka. Pamiętał jej śmiech i szczerzy uśmiech. Znał na pamięć ułożenie pieprzyków na jej plecach i choć od czasu do czasu rejestrował jakieś nowe, wiedział, że są one efektem prezentowania swojego ciała na słońcu. Wiedział, że kocha rysować i kiedyś z pewnością otworzy własną galerię. Wiedział, że mimo iż z natury jest dość silną, młoda kobietą ulega mu nawet w błahostkach. Pozwala oglądać mecze i sama siedząc obok niego marudzi na drużynę, która zdaniem Felixa powinna przegrać. Raz zdarzyło im się nawet zagrać w grę wideo i choć Felix został pokonany, a dziewczyna zarzekała się, że to jej pierwszy raz, oboje otrzymali nagrodę w postaci kilkudziesięciu minut śmiechu.
    Przy niej Felix wiecznie się śmiał. Nie dość, że bawiła go swoim zachowaniem to jeszcze nieudolnie próbowała udawać złą. Nim usłyszał odpowiedź oblizał usta nadal szczerze się uśmiechając. Trzeba było przyznać, że postawa typowego złego chłopca, szelmowski uśmiech i idealnie wyrzeźbione mięśnie brzucha, a także ramion, sprawiały, że Felix był ideałem dzisiejszego piękna. – Bardzo mi przykro, ale wybrała panienka najgorszą opcję.. – w tej chwil roześmiał się w głos jednak stłumił radosny dźwięk czułym pocałunkiem, który złożył na ustach brunetki muskając językiem jej podniebienie. W mig wziął ją na ręce i nadal muskając jej wargi powolnym krokiem udał się w kierunku wanny wypełnionej wodą. – Zamknij oczy. – szepnął pomiędzy poszczególnymi muśnięciami z zawadiackim uśmiechem, który już od dłuższego czasu nie odpuszczał jego twarzy.

    Felix.

    OdpowiedzUsuń
  14. Plan, który ułożył sobie w głowie był tak prosty i oczywisty, że brunetka powinna była od razu przewidzieć kolejny ruch bruneta – jednak ja na razie tego nie zrobiła bowiem posłusznie zamknęła oczy. On, postawił ją na podłodze ostatni raz pogłębiając ich pocałunek i z uśmiechem cwaniaka powtórzył. – Tylko nie otwieraj oczu.. – polecił by dziewczyna na pewno go posłuchała, w końcu nie należała do tych, które ulegały mu we wszystkim. Felix w mig pobiegł do pokoju by znaleźć pierwszą, lepszą wstążkę, na tyle grubą by móc nią dostatecznie przysłonić widok dziewczyny. Nie było go niespełna kilka minut, a już zastanawiał się czy Chloe czegoś nie odwaliła bowiem ona była zdolna do wszystkiego. Na całe szczęście stała potulnie jak baranek w wyznaczonym miejscu i o dziwo jej powieki nadal szczelnie przykrywały gałki oczne – co szczerze zszokowało Felixa. Szybko przewiązał kolorową wstążkę na linii wzroku brunetki by nawet po otwarciu dziewczyna widziała jedynie ciemność. To był jedynie początek jej kary, która miała trwać przez co najmniej kilkanaście minut. Zdawał sobie sprawę, że dziewczyna go pragnie – zdradziła się nie tylko przygryzaniem dolnej wargi ale także sterczącymi sutkami, które napierały na fragmenty górnej części bielizny – tak to jeszcze bardziej podnieciło trzydziestodwulatka.
    Gdyby widziała jego ucieszoną minę pewnie zdzieliłaby go jakąś szmatką czy innym kawałkiem materiału bowiem cieszył się jak małe dziecko, które właśnie wygrało jakiś ważny pojedynek. Już dawno zrezygnował z planu wrzucenia dziewczyny do zimnej wody czy też zwyczajnego ochlapania – jego kara wiązała się z czymś o wiele przyjemniejszy, co spodoba się jemu – dziewczynie już niekoniecznie bo na próbę wystawione będą jej pragnienia i napięcie, które już teraz pojawiło się w dolnej części jej podbrzusza.
    W między czasie brunet sprawdził temperaturę wody i uważając ją za odrobinę za ciepłą, odkręcił kurek z chłodniejszym strumieniem. Następnie ponownie podszedł do dziewczyny i łapiąc ją w pasie złączył ich ust w gorącym pocałunku. Zdawał sobie sprawę, że sprawdzając ile dziewczyna wytrzyma bez spełnienia wystawia na próbę także swoją cierpliwość jednak miał nadzieję, że to ona złamie się pierwsza i dostanie jako taką nauczkę. W rzeczywistości wcale nie miała się niczego uczyć bowiem to co zaraz miało się wydarzyć było dla bruneta raczej nagrodą aniżeli karą – zresztą dla dziewczyny pewnie też.
    Pewny siebie, z miną typowego cwaniaka zaczął błądzić dłońmi po jej nagim tułowi, a z pocałunkami przeniósł się na szyję i dekolt od czasu do czasu zahaczając zębami o koronkowy stanik jednak pełne piersi zostawiła na razie w spokoju. Szybko pozbył się swoich spodni i choć bokserki postanowił zostawić na sobie aż do chwili wejścia do wody, czuł gotowość i pożądanie płynące prosto z jego krocza. – Karanie panienki sprawia mi tak niesamowitą frajdę.. – powiedział nieco głośniej niż kilka minut temu szczerze rozbawiony i zajął się zdejmowaniem spodni, które jak na złość były bardzo obcisłe i usilnie trzymały się nóg brunetki. Z trudem pozbył się tej części garderoby i ponownie zwinnym ruchem wziął ją na ręce. Powoli, sam wszedł do wanny jednak zamiast postawić brunetkę stopami na dnie od razu położył ją w przyjemnej cieplej wodzie po czym wybuchnął śmiechem słysząc jej syknięcie. – Przecież obiecałaś mi kąpiel..

    Felix.

    OdpowiedzUsuń
  15. [Oh, no to jestem :) Rozumiem, że najpierw wymyślamy jakąś ciekawą relację. Wolisz takie skomplikowane czy raczej proste?]

    Jackie

    OdpowiedzUsuń
  16. Całą ta sytuacja niewyobrażalnie go bawiła, lecz gdy dostał ciepłą wodą nabrał powietrza bowiem jedynie skora jego stóp zdążyła przyzwyczaić się do ciepła wody. Nie przejmował się faktem, że połowa łazienki została zamoczona, a oni będzie musieli w późniejszym czasie powycierać kafelki co by sąsiad z dołu nie został zalany. W tej chwili liczyła się jedynie ona – pozbawiona jednego z głównych zmysłów, bezbronna i cholernie pociągająca.
    Felix nie miał problemów ze swoją męskością, nie uważał, że nie zniewieściały ale był cholernym kontrolerem, który w niektórych sytuacjach – w większości – musiał postawić na swoim.
    Kusiła go każdym gestem, niewinny naprężeniem ciała czy też seksownym oblizaniem warg. Kusiła aksamitną skórą, cichymi westchnieniami i zachrypniętym głosem. Doskonale wiedział, że robi to specjalnie, a jedynie udaje, że ruchy jej ciała są tylko przypadkowymi.
    Brunet usiadł wychodnie w wannie tak, że był przodem do brunetki, ta zaś była bokiem do niego. Uznał ta pozycję za najlepszą dla ich obojga, bo zgodnie z jego planem to on miał rozdawać karty w tej potyczce to on miał dozować jej przyjemność, a spełnienie da jej dopiero jak znajdą się nadzy w łóżku, chyba, że nie będzie w stanie się powstrzymać i tu ją zaspokoi lub na jakimkolwiek przypadkowym meblu – nie ochrzcili przecież wszystkich!
    - Jest to część panienki kary, więc proszę nie narzekać tylko grzecznie ją znosić. – powiedział obdarowując jej szyję oraz prawy obojczyk kawalkadą pocałunków, a z jego twarzy nie schodził promienny uśmiech. Uwielbiał się nią bawić, dozować doznania i obserwować to karcące spojrzenie, mówiące, że brunetka dłużej nie zniesie tych cudownych katuszy.
    - Sądzę, że ta część garderoby jest zbyteczna, panienko Williams.. – odwrócił ją nieco bardziej przodem do siebie i zwinnym ruchem odpiął zapięcie stanika tym samym uwalniając kształtne piersi. Męskość, która cały czas ukryta była pod materiałem bokserek, teraz nasiąkniętych do granic możliwości wodą, jeszcze bardziej się naprężyła, a dziewczyna mogła czuć twardość napierającą na jedno z jej ud. Nie zdjął tej części z siebie by choć ten kawałek materiału chronił go przez wejściem w nią, zanim ta zacznie o to błagać.
    Kawalkadą pocałunków zaczął obdarowywać jej nabrzmiałe piersi skupiając swą uwagę na ssaniu i lekkim przygryzaniu sterczących sutków. Jego ręce błądziły po plecach brunetki rozsmarowując na nich żel do kąpieli o zapachu karmelowym. Jego zwinne dłonie zastąpiły usta, a on pozwolił by dziewczyna oparła się plecami o rant wanny. Dostawał istnego szału widząc ją w tak zmysłowej pozycji, prężącą się i oddychającą znacznie ciężej niż zwykle. Jego podniecenie urosło do takiego momentu, że jeszcze chwila i nie będzie w stanie trzeźwo myśleć, a przecież miała to być długa, cholernie przyjemna ale i wystawiająca na próbę, cierpliwość, kara. Jego dłonie zaczęły delikatnie ugniatać obfite piersi, a usta odnalazły wargi brunetki by tam skupić się na intensywności i pieścić jej podniebienie. Chciał ją poczuć bardziej, chciał już w niej być, jednak przecież miał ją umyć i na tym starał się skupić.

    Felix.

    OdpowiedzUsuń
  17. [Ja tu widzę pewien związek z narkotykami. Można by założyć, że Jackie miała styczność z tymi samymi ludźmi, którzy chcą pieniędzy od brata Chloe. Raz jeden z nich mógłby przyjść do Chloe (nie wiem jak sobie obmyśliłaś to spłacanie długów, ale zobaczymy) pod koniec pracy. Jackie by to przyuważyła, a nie wiedząc o co chodzi, zaraz pomyślałaby, że o nią. Z tego by wyszło drobne zamieszanie, jakby sobie wierzyciel poszedł]

    Jackie

    OdpowiedzUsuń
  18. Felix był potworem, stanowczo nim był. Oszukiwał wiele ludzi, kłamał im prosto w oczy i miał mnóstwo kochanek mimo iż rzekomo przykładna żona czekała na niego w domu z obiadami, każdego dnia. Był potworem bo przeciągał nawet największą przyjemność do momentu, w którym nie tylko on tracił cierpliwość, ale jego współtowarzyszka była w stanie dojść przez sam jego dotyk.
    Dla niego seks to przede wszystkim dobra zabawa. Uwielbiał długie gry wstępne i z pewnością nie należał do tych facetów, którzy ledwo zaczęli, a już skończyli. Wolał mieć z tego jakąś frajdę, zajmować się swą kochanką dłużej niż kilka minut bowiem wszystko przestawało mieć znaczenie gdy słyszał cudowne pojękiwania, czuł ciężki oddech na swej skórze i potrafił usłyszeć szybkie bicie serca. Współżycie z Chloe było tym bardziej wyjątkowe, że brunet przeżywał to ta tle emocjonalno-intelektualnym, a nie tylko na podłożu fizycznym. Odczuwał z tego mentalną przyjemność, a nie tylko chęć zaliczenia kogoś.
    Cieszył się, że opaska spełniała swą rolę doskonale, bowiem o takowy efekt mu chodziło. Chciał by dziewczyna tylko czuła i musiała zdąć się na niego – co zwykle niechętnie robiła. Jak to miała w zwyczaju musiała dorzucić swoje trzy grosze do całej zabawy i gdy zmysłowo otarła się o krocze mężczyzny ten musiał wypuścić ze świstem powietrze bowiem było już naprawdę blisko by zdarł z niej dolną część bielizny i wystawiając naprężony członek znalazłby się w jej środku dając upust sobie i brunetce, jednak tego nie zrobił. Nie mógł się poddać bo inaczej jego kara nie byłaby karą – brak widzenia to jeszcze nic w porównaniu do tego co miało się wydarzyć.
    Był tym typem faceta, który lubił słyszeć swoją kobietę, lubił wiedzieć, że rzeczywiście daje je rozkosz, a ona nie wstydzi się dźwięków, które wydaje poprzez rozchylone wargi. Równie bardzo ucieszył się, gdy Chloe dysząc wypowiedziała te dwa zdania, które mogły być kluczowymi i pchającymi do działania.
    Gdy piesi stały się już na tyle nabrzmiałe, a sutki twarde jego dłonie powędrowały wzdłuż talii dziewczyny w dół natrafiając na koronkowa gumkę od seksownych majtek. Pokręcił głową cmokając jakby chciał ją za coś zganić. – Nie ładnie panienko Williams.. nie dość, że nie zasłużyła dziś panienka na kochanie się ze mną, to jeszcze kąpie się pani w bieliźnie.. – starał się by jego głos choć przypominał groźny jednak czuł się tak rozbawiony, że nie był w stanie tego zrobić. Jasnym było, że to on wpakował ją do wanny w bieliźnie, a teraz udawał niewiniątko i zganiał wszystko na nią. Ustawił się za nią tak, że jej pośladki muskały krocze bruneta, a ona pozbawiona stringów rozszerzyła nieco uda by ten mógł nabierając odpowiedniego żelu umyć jej wilgotną kobiecość. – Muszę umyć panią wszędzie, panienko Williams.. – szeptał niskim, zachrypniętym głosem, bowiem ostatkami sił powstrzymywał się by nie pozbyć się bokserek i ją wypełnić. – Wszędzie.. – powtórzył i włożył w nią dwa palce jednak wsadził w jej środek jedynie koniuszki. Chciał by szczytowała na nim, teraz jedynie się z nią droczył. Jeszcze bardziej i bardziej.

    nieznośny Felix.

    OdpowiedzUsuń
  19. Sam nie wiedział skąd znalazło się w nim tyle silnej woli, jakim cudem powstrzymywał pożądanie, które całkowicie nim zawładnęło. Mimo to trzymał je w ryzach, pilnował swoich popędów by niczego nie zrobić za szybko. Miała rację już kilkukrotnie zdarzyło im się, że droczyli się ze sobą godzinę oglądając film, zaczepiali nawzajem niby to przypadkiem muskając intymne części ciała, jednak wtedy wszystko było spokojnie. Tym razem po prostu nie potrafił bawić się z nią tak długo bowiem nie widzieli się kilka dni, a chęć na utopienie się w jej ramionach miał już samego początku ich spotkania, zatem i tak był mistrzem powstrzymywania się.
    Był despotą i zaborczym potworem. Pewnie, gdyby usłyszał te słowa obraziłby się na kilka chwil, choć w rzeczywistości śmiałby się sam z siebie bo w tych słowach był cień prawdy. Cholernik uwielbiał kontrolować sytuację i do tego decydować w jaki sposób sprawi swej kochance przyjemność. Uwielbiał gdy jęczała, piszczała i wkurzała się, bo on nagle kończył pieszczoty choć sam czuł silny ucisk w okolicy krocza.
    Tak zrobił i tym razem, a gdy kobieta szeptała słodkie słowa, uśmiechnął się jeszcze bardziej złowieszczo bowiem katusze nie trwały zbyt długo a już dziewczyna zaczęła skomleć, że to już najwyższy czas by pozbyć się bokserek i pozwolił odpłynąć im obojgu. W pierwsze chwili, gdy poczuł jej dłoń w okolicy swojego przyrodzenia prawie uległ, poddałby się i zakończył wszystko bo sam był na granicy wytrzymałości. Z pewnością dlatego połechtał kilka razy jedno z nadwrażliwych miejsc i szybko wyjął z niej palce bo czym ostatni raz musnął jej ucho i zdejmując opaskę z oczu, opuścił wannę. Starał się nie ukazywać swego rozbawienia, jednak nadal po jego twarzy pałętał się uśmiech cwaniaczka. – Koniec kąpieli.. – powiedział wreszcie i biorąc jeden z beżowych ręczników rozłożył go przed dziewczyną by ta się nim otuliła. Temperatura wody była przyjemnie wysoka, jednak po wyjściu wcale nie było ciepło co ciało Felixa okazało poprzez gęsią skórkę. Nie przejmował się faktem, że jego bokserki kapią na kafelkową podłogę. Bardziej myślał o tym, że Chloe zaraz wpadnie w szał bo po pierwsze szatyn nie pozwolił jej dość, a po drugie nie posłuchał jej i dalej uparcie spełniał swój chory plan kary. Ponadto pożądanie uparcie żgało go, a on w duchu się modlił by dziewczynie nie przyszło na myśl by się nad nim pastwić, bo wejdzie w nią na pierwszej lepszej komodzie.

    Felix.

    OdpowiedzUsuń
  20. Powinien to przewidzieć. Powinien przystać na jej propozycje, a nie dość, że on był nie zaspokojony to jeszcze ona miała na niego wielką ochotę. Czasami przeholowywał i tym razem też tak się stało jednak nie bardzo się przejął tym, że dziewczyna szybko go wyminęła i krzyczała zza zamkniętych drzwi sypialni, że sama sobie poradzi. On mógł sam sobie ulżyć jednak nie było by w tym żadnej frajdy więc postanowił, nieco się ociągając wrzucić mokrą bieliznę dziewczyny do wanny, to samo zrobił ze swoimi bokserkami i powycierał nieco swe umięśnione ciało. Przepasał sobie ręcznik w biodrach i choć w łazience znalazła by się para czystej bielizny nie miał ochoty jej obierać. W sumie uważał to za zbyteczne bowiem zamknięte na klucz drzwi nie były dla niego czymś nie do pokonania. Chloe zwykle zapominała o takich rzeczach jak drugie klucze czy spryt szatyna dlatego uważała, że wygrała w środku potyczki. Musiał stwierdzić ze całkiem go rozbawiła i choć wiedział, że jest zła, znał ją na tyle by wiedzieć, że szybko jej przejdzie, a gdy zostaną w jednym pomieszczeniu ona odda mu się bez zawahania. No może będzie starała się zachować pozory, że wcale go nie potrzebuje jednak Felix i tak wiedział swoje.
    Przechodząc obok drzwi sypialni zatrzymał się na chwile jednak nie tknął nawet jednym palcem klamki. – Chętnie Cię posłucham, skarbie! – krzyknął roześmiany po czym automatycznie ruszył w kierunku małego segmenciku, który znajdował się w salonie. To na nim, w szkatułce znajdowały się wszelkie zapasowe klucze, między innymi te od samochodu i poszczególnych pomieszczeń w ich mieszkaniu gdyby ktoś się zatrzasnął lub zwyczajnie szatyn zgubił klucz.
    - Coś tam cicho.. – powiedział przez drzwi do Chloe zagryzając wargę bo choć już klucz od sypialniach drzwi spoczywał w jego ręku pożądanie nie chciało opaść. Czekał na jakiś odzew dziewczyny i planował tak jeszcze stać pod drzwiami kilka minut, ale nie wytrzymał i wkładając klucz w odpowiedni zamek znalazł się w środku. Szybko zlokalizował postać dziewczyny i nie zważając na to co robi podniósł ją jak przysłowiową laleczkę – dla niego była leciutka jak piórko – i przygwoździł swym ciałem na łóżku. Pochylał się nad dziewczyną, trzymał jej nadgarstki po obu stronach jej głowy – mocno, jednak nie przesadnie, bowiem nie chciał by ją to bolało. Pokazał jej jedynie, że to on jest tutaj facetem. Kompletnie nie przejął się tym, że dziewczynie jak i jemu ręcznik zsunął się z ciała i oboje byli teraz całkowicie nadzy. Pochylił się przy jej uchu i delikatnie przygryzając płatek musnął jej głowę nosem. – Widzę, że lubi być panienka bardzo niegrzeczna..

    Felix.

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie wątpił w jej umiejętności i zdawał sobie sprawę, że rozpalała go kilkoma muśnięciami więc gdyby pozwolił jej działać doszedłby w jej ustach bądź dłoniach, a nie to dla nich zaplanował. Zresztą chciał by się podroczyli i choć była perfekcyjna w tym co robiła, cholerny despota budzący się w Felixie nie pozwolił jej kontynuować swych poczynań.
    Dla niego była słodka w swej nieporadności i choć u innych takie zachowanie go irytowało, Chloe traktował zupełnie inaczej. Ona zawsze mogła więcej, mogła nad nim panować i choć dziś to on chciał pokazać swą męskość, za kilka dni, lub tego następnego dnia rano pozwoli jej na wszystko o czym dziewczyna tylko pomyśli. Ufał jej i w łóżku pozwalał na wszelakie innowacje jeśli nie łączyło się to z lateksem i pejczami – bo jego zdaniem takie zabawki były strasznie tandetne. Wolał jak miała na sobie seksowną sukienkę, koronkową bieliznę lub dosłownie nic. W sumie pozwalał na innowacje we wszystkich dziedzinach swego życia bo wiedział, że Chloe chce je jedynie ubarwić i dodać cząstki siebie.
    Nie krępował się przy niej, nigdy. Nie chował swego ciała, nie zawstydzał go członek, który w większości sytuacji prężył się bowiem Chloe działała na niego podniecająco w dosłownie każdej sytuacji. Nawet, gdy coś pichciła, czy podlewała kwiaty. Wiele razy zdarzyło im się, że paradowali nadzy po mieszkaniu wymieniając się znaczącymi spojrzeniami, ale nim do czegoś doszło, listonosz usiłował rozwalić dzwonek sygnalizując swoją obecność po drugiej stronie drzwi. Próbowali wtedy udać, że ich nie ma, jednak dźwięk śmiechu był na tyle głośny, że mężczyzna roznoszący listy, z pewnością domyślił się, że ktoś specjalnie mu nie otwiera.
    - Myślę, że istnieje taka możliwość panienko Williams.. – wyszeptał prostu w jej rozchylone wargi i niepewnie puścił nadgarstki dziewczyny w zaufaniu, że ta mu nie ucieknie. Zresztą, znów zaczynała go kusić, więc złość odeszła tak szybko jak się pojawiła. Dłońmi rozchylił jej nogi jedną przekładając sobie na odcinek lędźwiowo-krzyżowy co dało mu pełen dostęp do wilgotnej kobiecości Chloe. Uśmiechnął się na sam widok i aż go świerzbiło by wypełnić ją całą, jednak zanim to zrobił otarł się kilka razy wilgotnym miejscem o gotowego do działania penisa. Oddychał ciężko, serce biło w nim jak oszalałe bowiem musiał toczyć walkę sam z sobą co było najtrudniejsze w tym wszystkim. Gdy poczuł, że już dalej nie da rady, że jak w nią nie wejdzie to oszaleje delikatnie włożył w nią nabrzmiały członek lecz zrobił to na tyle leniwie jakby potrafił się opanować. Nic bardziej mylnego – jego ruchy z każdą kolejną chwilą stawały się bardziej gwałtowne, dyszał coraz głośniej wchodząc w nią jeszcze głębiej. Sam nie uważał by jego penis był jakiś dużych rozmiarów jednak słyszał na ten temat już nie raz komplementy co jedynie podbudowywały jego ego.

    Felix.

    OdpowiedzUsuń